Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru , Otwarty dostęp

1 lipca 2019

NR 11 (Czerwiec 2019)

Tu będzie teatr – projekt nowej siedziby Teatru Muzycznego w Poznaniu

0 84

Rozstrzygnięcie konkursu architektonicznego na nową siedzibę Teatru Muzycznego w Poznaniu odbiło się w branży szerokim echem. Jako, że instytucje kultury bardzo rzadko mają okazje prowadzić tak spektakularne projekty, a architekci rzadko mają szansę zmierzyć się z takim wyzwaniem, wszystkie oczy zwróciły się teraz na stolicę Wielkopolski. Jaki więc będzie teatr, na który artyści czekali 60 lat i jak z oczekiwaniami jury konkursowego poradził sobie autor projektu? M.in. o tym w rozmowie z prof. Romualdem Loeglerem, autorem zwycięskiej pracy i Przemysławem Kieliszewskim, dyrektorem Teatru Muzycznego w Poznaniu.

Szczepan Szłapka, red. naczelny „Forum Nowoczesnego Budownictwa”: Panie profesorze, na początku chciałem pogratulować, może nie tyle samego zwycięstwa w konkursie na projekt nowej siedziby Teatru Muzycznego w Poznaniu, co odwagi. Dla projektanta to jednak wielkie wyzwanie i wielka presja – tworzyć projekt budynku, który pewnie stanie się ikoną miasta.

Romuald Loegler, autor projektu nowej siedziby Teatru Muzycznego w Poznaniu: W naszym zawodzie, podejmując się jakiejkolwiek wypowiedzi architektonicznej, rzeczywiście trzeba mieć odrobinę odwagi, ale też duży ładunek skromności i świadomości, że ingerując w przestrzeń publiczną miasta i wygrywając taki konkurs, niesie się pewne przesłanie nie tylko dla obecnych, ale też dla przyszłych pokoleń. Tworząc wypowiedź architektoniczną w danym miejscu, bierzemy też odpowiedzialność za efekt użytkowy i pragmatyczny danego projektu. Pytanie, co jest ważniejsze – czy akustyka i dobre wykonanie muzycznych utworów i aktorski popis, czy też to, co społeczność tego miejsca zyska dla edukacji, dla rozwoju kultury w danym mieście. Wydaje mi się, że to drugie bywa istotniejsze. To pierwsze można naprawić, ale to drugie, przy zaistnieniu budynku na dziesiątki lat, jest naprawdę trudne do naprawienia. I z tego zawsze wynika obawa, czy decyzja, propozycja jest odpowiedzialna, czy nie.
 

Fot. 1. Widok od ul. Bukowskiej
Źródło: Atelier Loegler Architekci


Na co dzień nie mieszka Pan w Poznaniu, więc patrzy Pan na to miejsce z pewnej perspektywy. Czy to pomogło, czy przeszkadzało w tworzeniu projektu? Tutaj, w Poznaniu, presja była ogromna – Teatr Muzyczny na nową siedzibę czekał sześćdziesiąt lat…
Mogę powiedzieć nieskromnie, że Kraków czekał na swoją siedzibę trzysta lat. Trochę jest różnicy w czasie. Ale te sześćdziesiąt lat to tak, jakby trzy pokolenia rozwijające się bez kontaktu z kulturą. Proszę zauważyć, jakie znaczenie w rozwoju człowieka ma kontakt z kulturą i sztuką. Jak wpływa na sposoby zachowań i jak rozwija relacje między mieszkańcami, a to się przekłada, oczywiście, na standard życia. W związku z tym cieszę się, że Teatrowi udało się zrobić ten pierwszy krok, że konkurs jest już rozstrzygnięty. 
I że ta inwestycja stanie tutaj jako przykład dobrego początku budowania jakości architektonicznej. A co ważne, będzie to porozumienie bryły budynku i jej wyglądu z kreowaniem jakości przestrzeni miasta, która jest bardzo ważna, bo trwa dłużej niż sam budynek. Wiemy, że place, ulice trwają przez setki czy tysiące lat, budynki mogą się zmieniać, ale to, co jest strukturą, siatką ulic, to, co jest zapisaną historią w tym układzie, jest dużo trwalsze i cywilizacyjnie decyduje o życiu pokoleń na setki lat do przodu.

Wydawać by się mogło, że lokalizacja tutaj jest ogromnym wyzwaniem. Ulica Skośna, jak sama nazwa wskazuje, jest niezbyt przyjazna do projektowania – to teren wybitnie trudny.
Mogę powiedzieć tylko tyle, że każda trudność jest mniejszym ograniczeniem aniżeli brak trudności. Bo pusta kartka papieru, bez uwarunkowań, zawsze jest trudniejsza do zagospodarowania. I jeśli mamy utrudnienia i wiemy, że one są nieodwołalną determinantą, to łatwiej znaleźć adekwatne rozwiązanie. Chyba tylko jedna z pozostałych prac konkursowych próbowała znaleźć w konfiguracji ulicy Skośnej i tych różnic poziomu odpowiedź na to, jak kształtować budynek. Starała się wtłoczyć budynek, który w tej lokalizacji nie jest w stanie się zasymilować ani wkomponować, bo ona po prostu jest obca i nie reaguje na uwrażliwienia, wynikające ze stanu istniejącego. Nasza praca od początku była zdeterminowana tym, że mamy różnicę poziomów, mamy ulicę Skośną i nie może ona zatracić charakteru użytkowego nawet jako ulica, która coś obsługuje komunikacyjnie, że ma ona nabrać nowej wartości jako jakość przestrzeni publicznej. Stąd się pojawił ten amfiteatr, który właśnie załatwia przejście z różnicy poziomów, ale równocześnie daje sposób na użytkowanie, które jest kolejnym miejscem wywoływania reakcji społecznej w tym miejscu. Czyli to nie sam budynek – on może być zamknięty – ale ten plac wokół będzie zawsze miejscem, gdzie może się zgromadzić młodzież, gdzie studenci będą się wylegiwać na tarasach, gdzie po prostu wprowadzą życie. I to jest właśnie ta różnica pomiędzy wrażliwością, która pokazała się w naszej pracy, a tym, co proponowali koledzy, którzy uznali, że to jest uciążliwość, a nie dogodność...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Załóż konto lub zaloguj się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy