Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

3 stycznia 2019

NR 8 (Grudzień 2018)

Biurowiec Za Bramką – wygrała sama koncepcja

0 186

Ze zdobywcami nagrody im. J.B. Quadro, Marcinem Kościuchem i Tomaszem Osięgłowskim z pracowni Ultra Architects, głównymi projektantami Biurowca za Bramką, rozmawiamy o założeniach projektowych, nowoczesnych technologiach oraz innowacyjnych rozwiązaniach zastosowanych przy budowie obiektu.

Taras
Źródło: Dawid Majewski

W jakim otoczeniu powstała inwestycja?
Marcin Kościuch: Budynek powstał w bardzo ważnym dla nas otoczeniu, w samym sercu zabytkowej części Poznania, blisko Starego Rynku. Miejscu nie tylko niezwykle dla nas istotnym, ale również bardzo prestiżowym. W dodatku praktycznie naprzeciwko znajduje się Urząd Miejski.

Czy nie było konfliktu na linii konserwator – inwestor – architekt?
Tomasz Osięgłowski: Bardzo dokładnie przedstawiliśmy i uzasadniliśmy naszą koncepcję, co usatysfakcjonowało panią konserwator. Bardzo zadowolił ją fakt, iż nie otrzymuje surowej elewacji do oceny, a całą opowieść, w jaki sposób budynek ma działać. To były dobre, rzeczowe rozmowy, świetny dialog.

Coraz częściej można zauważyć w Poznaniu nowoczesne budownictwo.
M.K.: To prawda. Myślę, że w dużej części to zasługa młodych ludzi, którzy widzą, iż miasto musi się rozwijać, tak jak rozwija się sam język architektury. Nie możemy zamykać się na nowości i bezustannie odnosić do starej architektury. Takie podejście wyhamowałoby rozwój na etapie renesansu czy nawet już średniowiecza. Jeszcze do niedawna cała zabawa polegała na ciągłym nawiązywaniu do starych wzorców. Na początku XX w. język architektury zmienił się diametralnie. Nadeszły lata modernizmu, choć, co prawda, był to taki modernizm, który nie przejmował się otoczeniem. Najważniejsi byli architekt i jego budynek, a reszta musiała się dopasować. Na szczęście, te czasy już minęły i architektura bardzo się zmieniła. Wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski z popełnionych błędów. Dziś projektuje się budynki tak, żeby współgrały z otoczeniem, oczywiście, używając współczesnych materiałów i współczesnej estetyki.

Jak to się stało, że Państwa biuro zaprojektowało ten budynek?
T.O.: Inwestor przyszedł do naszego biura z początkowym pomysłem na bryłę i wymogami, które musi ona spełniać. Wstępnie plan zakładał powstanie jedynie wielopoziomowego parkingu. Na szczęście, pani konserwator zabytków nie wyraziła na to zgody, argumentując, iż niedopuszczalne jest stawianie surowych ścian parkingu od strony ulicy Za bramką i w tej części budynek powinien być na przykład biurowcem. Dlatego też parking został przeniesiony na tyły budynku. Pomysłem naszego biura było umieszczenie miejsc parkingowych pod ziemią, a część nadziemną zaprojektowaliśmy tak, żeby każda kolejna kondygnacja zmniejszała się, co w efekcie dało bryłę, która doskonale doświetla przestrzeń wnętrza kwartału. Przede wszystkim uznaliśmy, że budynek nie może zabierać mieszkańcom słońca. Do tej pory mieli widok na pusty plac i stawianie tam ściany parkingu byłoby bardzo złe. Ten pomysł bardzo się spodobał. Myślę, że nie byliśmy jedynym biurem, które otrzymało propozycję zaprojektowania budynku, jednak w naszym wypadku wygrała koncepcja, drastycznie różna od początkowego zamysłu.

Tzw. lampa w ciąży
Źródło: Dawid Majewski

Czy całość odbyła się w ramach jakiegoś konkursu?
M.K.: Nie było czasu na konkurs. Inwestor cały czas starał się o dotacje unijne, które ostatecznie otrzymał. Dlatego też przeszedł bezpośrednio do szukania biura architektonicznego, które jest w stanie zaprojektować budynek. Przedstawiliśmy model budynku i pierwsze szkice, które mu się spodobały. Wygrała sama koncepcja budynku. 

Co było inspiracją projektu, jakie były wstępne założenia?
T.O.: Tak jak wspominałem wcześniej, przede wszystkim chodziło o zaprojektowanie budynku, który zabierze jak najmniej światła mieszkańcom okolicznych budynków. Został usytuowany na południowym zachodzie w stosunku do okien okolicznej kamienicy. Chcieliśmy, by – patrząc przez okno – widzieli nie martwe mury, a okna czegoś, co żyje. Nie czuję się w mocy oceniać walory estetyczne budynku. Założenie było proste – stworzyć coś bardzo miejskiego i żywego. Dlatego też budynek nie ma żadnej szczytowej ściany poza tą, która dochodzi do sąsiadującej z budynkiem pustej działki. Możliwe, że ktoś kiedyś ją uzupełni, tym samym zamykając cały kwartał.

Czy były prowadzone jakieś konsultacje z mieszkańcami?
M.K: Nie było na to czasu. Koncepcja i decyzje zapadały bardzo szybko. Niemożliwe jest konsultowanie wyglądu elewacji. To musi leżeć po stronie architekta, żeby zaproponował coś, co będzie odpowiednie. Poza tym uważam, że rolą architekta jest zaprojektowanie budynku w taki sposób, aby nikt nie miał uwag.

Co było największym wyzwaniem?
M.K.: Czas! Koncepcja powstała w około miesiąc, a jest to przecież duży budynek. Oczywiście, pierwotne szkice były bezustannie doskonalone, lecz na główny projekt było bardzo mało czasu. W dodatku był to okres wakacyjny, co stanowiło dodatkowe utrudnienie.

Na ile projekt był wypadkową waszej wizji, a ile oczekiwań inwestora?
T.O.: Kiedy inwestor zapoznał się z naszą wizją budynku, uwierzył, iż nie zrobimy nic, co mogłoby zaszkodzić inwestycji. Obdarzył nas dużą dozą zaufania i nie upierał się przy pierwotnym planie.

Rzut kondygnacji
Źródło: Ultra Architects​​​​

A czy były jakieś wytyczne, które musieliście spełnić?
T.O.: Tylko utrzymanie miejsc parkingowych oraz miejsc biurowych. Było to związane ściśle z miejskim planem zagospodarowania przestrzennego. Plan miejscowy opisywał szczegółowo linię zabudowy, którą budynek spełnia, oraz obecność patio wielkości 500 m2, które również się znajduje. Po zsumowaniu wszystkich mniejszych fragmentów patio otrzymaliśmy 507 m2. Dodatkowo Prawo budowlane dokładnie określa przysłanianie i zacienianie, zgodnie z którym stawiany budynek nie może zmieniać warunków nasłonecznienia okolicznych działek – i to pozwoliło na nakreślenie kształtu budynku. Najważniejszą decyzją było wprowadzenie garażu do podziemi.

Jakie nowoczesne technologie zostały zastosowane w budynku?
M.K.: Jest to tak naprawdę budynek klasy A. 
Nie zdobywał, co prawda, żadnych certyfikatów, ale inwestor chciał mieć pewność, że budynek jest w stanie spełnić wszystkie wymagane normy. W budynku poza parkingiem znajdują się też między innymi miejsca dla rowerzystów z pełnym zapleczem sanitarnym, czyli szatnie i prysznice, dodatkowo posiada on zielony dach oraz klimatyzację wraz z wentylacją.

Co należało spełnić, projektując klimatyzację i wentylację, i czy wpłynęło to jakoś na projekt budynku?
T.O.: Projektując budynek, mamy świadomość, że wspomniane aspekty są standardem i oczywiste jest dla nas, że musimy je uwzględnić. Oczywiście, budynek w dzisiejszych czasach musi być jak najbardziej ekologiczny i ekonomiczny – 
i to wszystko jest spełnione. Jest to duża zasługa całego naszego zespołu.

Plan parteru
Źródło: Ultra Architects

Czy przy budowie zostały zastosowane jakieś nowe materiały?
M.K.: Siłą tego budynku jest to, że w gruncie rzeczy jest on bardzo normalny. Jego unikatowość polega na tym, że – według mojej wiedzy – nie ma w kraju drugiego biurowca w tak ścisłym, zabytkowym centrum miasta, wpisanego w ten sposób. Od tyłu budynek niemalże całkowicie się rozmywa, jest wręcz krajobrazowy.

Ogromna szkoda, że tyły budynku są takie niewidoczne.
T.O.: Z jednej strony szkoda, a z drugiej może i dobrze. Od strony ulicy wyglądem przypomina nowoczesną kamienicę. W podobny sposób trzyma linię i jest poukładany jak sąsiadujące z nim XIX-wieczne budynki. Nasz biurowiec, tak jak Marcin wspomniał, ma dwie twarze. Od ulicy widać tą spokojną, robiącą wrażenie przez wzgląd na użyte materiały, bardzo współczesne, które, oczywiście, nie są żadną nowością, patrząc chociażby na budynek Wiadomości Wrzesińskich, ale w kontekście ścisłego centrum już jak najbardziej. W odróżnieniu od płyt włókno-cementowych nieczęsto spotyka się w takim obszarze siatkę cięto-ciągnioną, która jest materiałem bardzo technologicznym.

Czy było coś, co wymusiło jakieś nagłe zmiany w projekcie?
M.K.: Po tygodniu prac nad projektem okazało się, że ulice znajdujące się przy budynku są kilka centymetrów węższe niż mieliśmy na planach. Było to niezwykle ważne pod względem liczby przeszkleń, których procentowy udział w ścianie jest ściśle określony w zależności od odległości od sąsiedniego budynku. Następstwa były proste. Należało ponownie pochylić się nad projektem i narysować od nowa całą elewację, nie miało to jednak wpływu na kształt bryły. Skutkowało jedynie dodatkowym czasem na obliczenia i kalkulacje.

Plan piętra
Źródło: Ultra Architects

Czy jest jakiś detal, rozwiązanie architektoniczne, z którego jesteście najbardziej dumni?
M.K.: Niezwykle cieszy nas wykorzystanie blach Oskara Zięty, który jest naszym wieloletnim, serdecznym przyjacielem. Uważamy, że jest znakomitym designerem, w dodatku od zawsze marzył o tym, żeby jakiś jego produkt znalazł się na elewacji. Jest to jego absolutny światowy debiut. Na co dzień zastosowane blachy 3+ wykorzystuje do tworzenia mebli, a dla nas zaprojektował z niej elementy maskujące wywietrzniki, które w ciepłe dni pozwalają naturalnie przewietrzyć budynek bez udziału klimatyzacji. Wbrew początkowym obawom, dwa lata użytkowania potwierdzają, iż blacha jest odporna na zabrudzenia, a co więcej – dzięki wytłoczeniom jest sztywna i bardzo przewiewna. Na drugiej pozycji plasują się, oczywiście, lampy.

Ten detal spotkał się z żywiołowym przyjęciem nie tylko przez mieszkańców, ale też nasze poznańskie sikorki. Skąd wziął się pomysł na „lampę w ciąży”?
T.O.: Sam pomysł na połączenie lampy i budki lęgowej w jedno narodził się 10 lat temu. Jedyną modyfikacją na potrzeby tego projektu był kształt lampy. Z założenia miała być jak najprostsza, żeby nie odciągała uwagi od budynku i wyglądała jak tysiące innych, zwykłych lamp. Zostały zrealizowane przez polską firmę i są to normalne zwykłe komercyjne lampy, dostępne w sprzedaży.

Ciekawe jest to, że poza spełnianiem podstawowej funkcji lampy przeszły również „testy” swoich pierwszych mieszkańców.
M.K.: To prawda. W okolicach stycznia 2017 postawiliśmy cztery lampy i już w maju zalęgły się pierwsze sikorki. Natomiast w tym roku zamieszkane były już dwie lampy. Są to bardzo terytorialne ptaki, lecz, jak widać, ze względu na ograniczone możliwości na terenie miejskim są w stanie tolerować się nawzajem.

W dodatku nie mają konkurencji ze względu na rozmiar otworu.
M.K.: Oczywiście! Zasiedlający gatunek możemy regulować właśnie wymiarami otworu dziupli. Bez problemu możemy zaprojektować większą lampę. Co więcej, jesteśmy w trakcie projektowania przestrzeni publicznej, który zakłada kolejny model lamp stawianych w Poznaniu. Tym razem będą okrągłe, więc rozbudowujemy naszą kolekcję.

Chciałabym jeszcze wrócić na chwilę do hali garażowej, która jest dość surowa. Czy to też były założenia projektowe?
T.O.: Projekt ten jest sztuką kompromisów. Grafiką zajął się Tomasz Wojciechowski. Zaprojektował fantastyczny font. Niestety, budżet na budynek był naprawdę skromny i musieliśmy szukać oszczędności, m.in. właśnie na grafice. Dochodzą do nas skargi np. na nieczytelne miejsca parkingowe. My zaprojektowaliśmy całe plamy, dzięki którym miejsca były bardzo czytelne, ale, niestety, zostały po nich tylko końcówki w narożnikach. Ale to jest łatwe do poprawienia i mamy nadzieję, że w przyszłości znajdzie się większy budżet, grafika zostanie uzupełniona i wszystko będzie wyraźniejsze.

Biurowiec od strony ulicy Za Bramką
Źródło: Przemysław Turlej

Skąd pomysł...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Forum Nowoczesnego Budownictwa"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy

    Tomasz Osięgłowski

    Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej. Członek Stowarzyszenia Architektów Polskich. Swoją karierę zawodową rozpoczął od pracy w zespole Studia ADS m.in. nad projektem nowego Terminalu Portu Lotniczego Poznań-Ławica i nowych hal Międzynarodowych Targów Poznańskich. W 2004 roku założył autorskie biuro projektowe Ultra Architects s.c. w Poznaniu. Laureat Nagrody Architektonicznej Polityki oraz EUROPE 40 UNDER 40. Projektant wzorcowej termomodernizacji poznańskiego bloku na Osiedlu Chrobrego, która znalazła się w albumie „101 najciekawszych polskich budynków dekady”.
    Autor m.in. projektu Domu nad morzem, który otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie „Polski Cement w Architekturze” w 2013 r. oraz wyróżnienie w konkursie SARP o Nagrodę Roku 2013 r.
     

    Marcin Kościuch

    Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej. Członek Stowarzyszenia Architektów Polskich. Swoją karierę zawodową rozpoczął od pracy w zespole Studia ADS m.in. nad projektem nowego Terminalu Portu Lotniczego Poznań-Ławica i nowych hal Międzynarodowych Targów Poznańskich. W 2004 roku założył autorskie biuro projektowe Ultra Architects s.c. w Poznaniu. Laureat Nagrody Architektonicznej Polityki oraz EUROPE 40 UNDER 40. Projektant wzorcowej termomodernizacji poznańskiego bloku na Osiedlu Chrobrego, która znalazła się w albumie „101 najciekawszych polskich budynków dekady”.
    Autor m.in. projektu Domu nad morzem, który otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie „Polski Cement w Architekturze” w 2013 r. oraz wyróżnienie w konkursie SARP o Nagrodę Roku 2013 r.